Gry

Wojny Kieszonsolek: Nintendo kontratakuje – 3DS

Kocham kieszonsolki. Możliwość marnowania czasu na gierki w toalecie, w autobusie, w aucie powodowała u mnie zawroty głowy. Już jako dziecko zagrywałem się w mnóstwo różnych gierek na PSP. Pamiętam ile czasu spędziłem grając na nim, niektóre tytuły przechodziłem po więcej niż 10 razy. Nic zatem dziwnego, że posiadam teraz PS Vitę i Nintendo 3DS’a. Z obiema konsolkami łączą mnie zarówno miłe zaskoczenia jak i rozczarowania.  Chciałbym wam trochę poopowiadać o tych przeżyciach, o moich wnioskach, które wypłynęły z użytkowania tych maszynek i co najważniejsze- odpowiedzieć na pytanie: „Który sprzęt bardziej przypadł mi do gustu?”.

Zanim przejdziemy do omawiania, trochę formalności i pierwszy zawód. Nintendo 3DS kupiłem gdzieś na początku 2014 w podstawowej wersji (już w dzień premiery można było kupić wersję zwykłą i XL, ta druga charakteryzowała się większym ekranem) i był to kardynalny błąd, gdyż jeszcze w tym roku zostało zapowiedziane powstanie wersji „NEW”, która miała być ulepszona o drugi analog, czytanie amiibo, lepszą specyfikację, większy ekran, dodatkowe spusty, możliwość zmiany paneli oraz o kilka innych mniejszych usprawnień. Poza tym uważam, że konsumenci zostali trochę potraktowani jak betatesterzy, co niestety w branży stało się dosyć powszechną praktyką.  Wydawanie ledwo działających gier na premierę (Playerunknown’s Battlegrounds) czy nawet niedomagających technologicznie konsol (Xbox One) zadomowiło się w przemyśle groowym i chyba nie ma zamiaru sobie pójść przez najbliższe lata.

zdjęcie numer 5

Technologia z przyszłości, tyle że z alternatywnej

Pierwszym elementem stanowiącym o jakości sprzętu jest jego budowa. Nintendo 3DS zostało zaprojektowane przez osobę, która pewnie nie potrafiły zbudować cepa, a co dopiero sprzętu do grania. Tyle elementów zostało tutaj spreparowanych, że nie wiem od tego tu zacząć. Może najpierw podejmę temat wnętrzności sprzętu, a te mówiąc delikatnie nie powalają. Gdyby 3DS był człowiekiem, pewnie całe życie przesiedziałby w szpitalu. Następca DS jest wyposażony w procesor o dziwnej nic nie mówiącej nazwie, z kolei karta graficzna jest obdarzona inną dziwną i nic nie mówiąca nazwą*, dla zwykłego śmiertelnika oznacza to, że ten musi się przyzwyczaić do rozmytych tekstur i dosyć leciwej technologicznie grafiki. Ekrany wcale nie pomagają w rozkoszowaniu się krajobrazami wirtualnych światów – górny ma rozdzielczość 800×240, z kolei dolny 230×240 pixeli. Nintendo nie przejmowało się bebechami konsolki, bo to nie one miały główną siła napędową kieszonsolki. Tak jak w przypadku Wii i jej kontrolerów ruchowych, Wielkie N chciało postawić na nową, rewolucyjną technologię, to ona miała przyciągnąć potencjalnych konsumentów.  Tym wabikiem na klientów miało być granie w 3D, ale o nim trochę później.

zdjęcie numer 1

Ktoś mógłby mi zarzucić nierzetelność, bo jak to oceniać sprzęt z 2011 pod względem technologicznym, oczami dzisiejszego gracza? A no można i to bardzo łatwo, wystarczy zobaczyć na co przygotowała konkurencja. PS Vita bo o niej tu mowa, została wydana w tym samym roku co 3DS, a nie miała żadnego problemu z wyświetlaniem efektownie wyglądających gier, które nawet teraz wyglądają dobrze, ale o kieszonsolce Sony innym razem.

Jeżeli zaś chodzi o sam design podstawowej wersji sprzętu nie jest lepiej. Dolny ekran konsoli jest lekko wysunięty do góry, następstwem tego jest ciągłe powstawanie odcisków na górnym wyświetlaczu – powoduje to, że za każdym otwarciem konsoli będziemy wycierać ekran. Kolejnym elementem, który niezwykle irytuje jest tylko jeden analog, co prawda w nowszych wersjach został dodany drugi oraz możemy dokupić specjalną nakładkę „circle pad pro”. Jednak nie zmienia to faktu, że gier korzystających z dwóch analogów jest naprawdę bardzo mało. Do tego chciałbym wspomnieć, że ofiarowany nam analog jest kompletnie do niczego, bardzo się ślizga, dokładne poruszanie się nim graniczy z dotknięciem językiem własnego łokcia (Polecam sprawdzić na własnej skórze, jakie to trudne). Z innych pomysłowo zepsutych elementów trzeba wyróżnić umieszczenie przycisku do kontrolowania dźwięku. Chciałbym kiedyś poznać człowieka, który pomyślał by ulokować go na boku konsoli. W miejscu, w którym gracz trzyma rękę często zmieniając jej pozycję. Zdarzyło mi się niezliczoną ilość razy podczas, gry przypadkowo zmienić głośność. Jednakże najlepsze postanowiłem zostawić na koniec – możliwości grania w T R Ó J W Y M I A R Z E.

zdjęcie numer 7

W 3DS’ie zostało zastosowana prosta sztuczka, aby osiągnąć efekt głębi. Ekran wyświetla dwa obrazy o trochę innej perspektywie, które (jeśli odpowiednio się ustawimy względem ekranu) nasz mózg złączy w całość, dając przy tym efekt 3D. Świetna technologia, szkoda tylko, że nie. Po pierwsze bardzo ważnym element jest ułożenie gracza względem konsoli. Możecie zapomnieć o graniu w dowolnej pozycji, co więcej w ogóle możecie zapomnieć o wygodnym graniu. Wystarczy naprawdę niewielka zmiana by to co się wyświetla zmieniło się w miszmasz. Jestem osobą, która lubi sobie popykać szczególnie przed snem w łóżku, tam trudno o wygodną pozycje, by móc jednocześnie cieszyć się grą i podziwiać 3D. Efekt, który obecnie nie zrobiły wrażenia nawet na 3 latku, może kiedyś kiedy telewizory 3D miały być przyszłością, ktoś mógłby nawet unieść brew w zdziwieniu, teraz nie ma mowy. Jednak znacznie większym problem tej technologii jest to, że zwyczajnie męczy oczy. Granie zmienia się w katorgę. Z tych powodów przesunąłem suwak odpowiadający za głębie tylko kilka razy, głównie po to, by sobie przypomnieć czy to nadal jest słabe. Samo Nintendo zreflektowało się, że to chyba nie był najlepszy pomysł. Wydając potem model 2DS, jako ten ostateczny. Nie posiadał on możliwości oglądania gier w 3D.

Tu przestaję narzekać

Mimo całej tej masy błędów jednej rzeczy nie można zarzucić tej konsoli – złych rozmiarów. Sprzęt zmieści się do każdej kieszeni, do tego jest lekki, przez co trzymanie go nie jest w żaden sposób uciążliwe. Do tego fakt, że konsolka jest składana zabezpieczana ekran przez rysami. Poza tym wygląda ona całkiem ładnie- błyszczące się brzegi, dosyć zróżnicowanie odcienie niebieskiego, jasne kolory powodują, że naprawdę chcę się na tę konsolę patrzeć. Czas pracy na baterii również nie należy do złych. Konsola może pracować od 3 do 5 godzin, mi wystarcza to w zupełności. Co prawda mógłbym ponarzekać, że czas życia, kiedy włączymy tryb uśpienia jest śmiesznie mały, bo to zaledwie kilka dni, ale dla mnie nie jest to żaden problem.

Top 2 ciekawostki o Nintendo 3DS

Elementem konsoli, który wywołuje u mnie salwę śmiechu za każdym razem, kiedy sobie o nim przypomnę jest aparat. Mamy tutaj do czynienia z czymś naprawdę potężnym, 3DS posiada dwa aparaty zewnętrzne i jeden wewnętrzny o rozdzielczościach 640×480 (0.3 Mpx). Kochani, tym sprzętem są kręcone najnowsze hollywoodzkie blockbustery za setki miliony dolarów. Z perspektywy czasu, decyzja o umieszczeniu aparatu zdała się głupia, bo każdy z nas ma mocniejszy sprzęt w smartfonie. Plus aparaty nie mają żadnego innego zastosowania. A przepraszam, Nintendo wydało specjalne karty. Jeśli użytkownik nakieruje na nie soczewkę kamery to na ekranie wyskoczy postać, przypisana do danego kawałka papieru. Niesamowite!!! Jest jeszcze kilka marnych gieruniek, (wyraz „gierka” jest za poważny na określenie tego tworu) korzystających z tego.

zdjęcie numer 6

Innym znacznie częściej  wykorzystywanym elementem jest wbudowany żyroskop. To urządzenie ma celu monitorowanie położenia 3DS w przestrzeni. Wykrywa ono ruch. Ma ono zastosowanie w takich grach jak Mario Kart 7, gdzie możemy kontrolować nasz pojazd przechylając sprzęt trzymany w ręce albo w Mario 3D Land, gdzie możemy przechylaniami kontrolować lunetę przez, którą patrzy wąsaty bohater. Niby nic nie znaczący bajer, a naprawdę cieszy.

Powiedziałem już tyle o tej magicznej maszynce, a nie przeszedłem jeszcze do ważnego, jeśli nie najważniejszego elementu każdej konsoli – do gier. Czymże byłby sprzęt do grania bez gier?. Patrząc bibliotekę gier na 3DS możemy się domyślić, gdzie poszło całe zaangażowanie ludzi z wielkiego N.

Trochę o grach

Lubicie platformówki? Sprzęt Nintendo jest właśnie dla was W ofercie macie takie tytuły ekskluzywne jak: Kirby Triple Deluxe, New Super Mario Bros 2. Trafi się nawet kilka gier z tego gatunku w 3D jak Mario 3D Land. Więcej wam powiem, możecie pograć również w świetne platformery dostępne na innych konsolach jak Rayman Orgin. Jeśli nie cieknie wam ślinka na myśl o skakaniu w wirtualnych światach to, może macie bzika na punkcie ciekawych przygód i rozwijaniu postaci. RPG’ów jest tu w bród: najróżniejsze wersje Pokemonów (X, Y, Sun, Moon, Ultra Moon, Ultra Sun), Fire Emblem’y, Dragon Quest’y. Naprawdę jest w czym wybierać. Kochasz bijatyki, to masz Super Smash Bros. Masz ochotę pomyśleć grając? Zainwestuj w Box Boy’a. Mógłbym tak wymieniać i wymieniać, ale naprawdę fan każdego rodzaju gier znajdzie coś dla siebie.

zdjęcie numer 4

No tak, ale przecież liczy się jakość, a nie ilość. To prawda, tutaj Japończycy również nie zawodzą. 89 tytułów ma średnią co najmniej 80/100 na Metacriticu, ta liczba robi szczególne wrażenie, kiedy dodamy fakt, że spora cześć z nich jest ekskluzywna na sprzęt Nintendo. Jeśli to wam nie wystarczy to macie jeszcze całą bibliotekę gier z DS, ponieważ 3DS posiada wsteczną kompatybilność. Na poprzedniej kieszonsolce jest 109 gier spełniających wcześniejsze kryterium.

Jednak jest jeszcze jedna ważna rzecz, którą powinna posiadać konsola, aby móc jej bibliotekę gier uznać za dobrą. Musi mieć dzieło, dla którego warto kupić sprzęt. Gierkę wyśmienitą, stanowiącą przeżycie dostępne tylko na tym sprzęcie. Omawiana konsolka posiada takową i według mnie jest to… The Legend of Zelda: A Link Beetwen Worlds. Nintendo stworzyło naprawdę unikalny, świetny, zapadający w pamięć tytuł, w którym nikt nie mówi Ci wprost jak masz iść. Trzeba w nim myśleć i to jest w nim naprawdę piękne. Twórcy nie prowadzą gracza za rękę, tylko mówią mu „patrz tam mniej więcej masz iść”, po czym masz radzić sobie samemu i kombinować jak dojść w wyznaczone miejsce. Polecam go szczególnie tym, którzy zawsze się zastanawiali, czemu wszyscy tak oczekują nowych Zeld. No, ale o przygodzie Linka mógłbym pisać godzinami, a nie po to się tutaj zebraliśmy.

zdjęcie numer 3 zelda 3ds

Niestety w każdej beczce miodu znajdzie się łyżka dziegciu – w całym tym ogromie gier brakuje czegoś świetnego dla zachodniego gracza. Co z tego, że mamy mnóstwo RPG’ów jak opowiadają one o, np. herosach, chcących pokonać armię wroga składających się z nieumarłych pod wodzą smoczego bóstwa albo o zbieraniu drużyny piłkarskiej, a nie o bohaterskich wiedźminach czy tam innych dovahkinnach**. Tym bardziej jest mi żal, kiedy popatrzy się na najnowszą konsolę Nintnedo, czyli Switcha. Na nim możemy zagrać w klasyki japońskiej firmy (Mario Odyssey) jak i w gry krwawsze, brutalniejsze (Doom).

Panie, a ile za takie coś?

Jeśli chodzi o samą konsolę to ceny są naprawdę różne, za podstawowy, używany model zapłacicie 300zł***, jeśli dorzucicie sto złoty to zakupicie wersję XL jej wcześniejszego posiadacza. Jeżeli chcecie wydać jak najmniej to polecam inwestycję w 2DS za 200zł dostaniecie go jeszcze z grą, niestety problemami tej wersji jest brzydota oraz kształt konsoli, nie da się jej zgiąć, więc raczej do kieszeni się nie zmieści. Jeśli ktoś posiada zasobniejszy portfel niech rozpatrzy wybór sprzętu z serii „New”. Za 600zł możecie zgarnąć z drugiej ręki, ulepszoną wersję 3DS z dodatkami w wersji z mniejszym jak i większym ekranem. Jeśli ktoś jest zdecydowany na kupno konsoli, proponuję wersję „New Nintendo 2DS”, bo nie posiada możliwości grania w trójmiarze, przez co jest odpowiednio tańsza (420zł model używany, standardowy; 500zł nowy, edycja XL) , do tego posiada wiele usprawnień, które niwelują niektóre wady, o których wcześniej w tekście wspomniałem np. jest on wyposażony w specjalne gumowe nóżki przez, które dolny ekran nie będzie zostawiał odcisków na górnym albo posiada lepsze kąty widzenia 3D (chociaż według mnie to był najmniejszy problem tej technologii)

zdjęcie numer 2

Jeśli zaś chodzi o cenę samych gier. Cóż tutaj problemem okazuje się Nintendo, a dokładniej jego sklep o nazwie „Nintendo eShop”. Jeśli jak ja jesteście przyzwyczajenie do promocji na PS Store, tutaj możecie być lekko zdziwieni. Gdzie Sony na zniżkach daje 10-tki tytułów AAA na ogromne zniżki co około dwa tygodnie. Tak przeceny u korporacji z Kioto są rzadkie, a dużych gier jest tam mało, więc jeśli chcecie upolować jakiś tytuł tanio, będzie musieli czekać naprawdę długo. Wielkie N nigdy w Polsce nie było popularne, więc kopie fizyczne swoje kosztują.

Nie będę ukrywał, jestem bardzo zawiedziony tą konsolą. Pamiętam jak zbierałem na nią pieniądze. Pamiętam jak bardzo byłem podekscytowany. Pamiętam również pierwsze odpalenie konsoli. Kiedy okazało się, że do ideału brakuje jej naprawdę wiele. Nintendo wydało wyjątkowo źle zaprojektowany sprzęt z ogromną liczbą unikatowych gier. Jak wypadła przy nim konkurencja Sony, dowiecie się w następnym odcinku.

*- Na stronie Wikipedii możecie znaleźć dokładną specyfikację : https://pl.wikipedia.org/wiki/Nintendo_3DS
**- Pogromcy smoków ze Skyrima.
***- Ceny są zaczerpnięte z serwisu Allegro (koszt jaki wymieniłem jest najmniejszym, za jakim możemy kupić konsolę).