Recenzje

Golf Story, czyli co ma wspólnego golf i Pokemony

Golf to najnudniejszy sport świata. Sama myśl, że mógłbym patrzeć jak paru podstarzałych facetów uderza kijkami w piłkę, aby wbić ją do dołka, który jest hen daleko, przyprawia mnie o mdłości. Dlatego kiedy usłyszałem o tym, że na Switcha pojawiła się gra RPG oparta o tytułowy sport, pomyślałem, że będzie to godny następca symulatora śmieciarki, który w sumie warto przetestować, a potem wyśmiać w recenzji. Jednakże nic nie poszło według moich planów…

Najlepszym być!

Historia zaczyna się sztampowo. Nasz bohater wybiera swojego pierwszego pokemona – znaczy, bierze swoje kije golfowe i postanawia zostać najlepszym graczem golfa, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi. Mimo tego, że początek jest niesamowicie schematyczny, fabuła szybko nabiera rumieńców, a to za sprawą głównie jednej rzeczy – humoru. Gra ciągle sobie żartuje, a to z charakterystycznych elementów RPG, a to z klisz filmowych, i wychodzi jej to naprawdę świetnie. Humor jest lekki, zupełnie niewymuszony, a co najważniejsze, bawi.

pierwsze zdjęcie Golf Story

Do tego został zastosowany bardzo ciekawy zabieg odnośnie dialogów. Otóż jak w większości takich gier, historia jest nam przekazywana w formie tekstu. Problemem, przynajmniej dla mnie, było to, że jest on totalnie bezpłciowy i odbiera barw historii. No bo teoretycznie sami nadajemy bohaterom głos. Jednakże przez ilość tekstu do przeczytania, w pewnym momencie przestajemy się w to bawić i zaczynamy traktować dialogi jak artykuł na Wikipedii, nadając każdej postaci głos syntezatora mowy Ivona. Często omija się ten problem, nadając przerysowaną mimikę bohaterom. Tutaj, ze względu na pixelartową grafikę oraz spore oddalenie kamery od postaci, trzeba było sobie poradzić jakoś inaczej i twórcy z Sidebar Games naprawdę nieźle obeszli problem. Okienka tekstu, kiedy bohater krzyczy są ogromne, kiedy mówi coś czego się wstydzi albo szepcze są małe, kiedy mówi bardzo szybko dymki zmieniają się tak prędko jak wymówki, żeby się nie uczyć. Zdaję sobie sprawę, że to mała rzecz, ale naprawdę dodaje smaku całej opowieści, poza tym jest dosyć nowatorskim rozwiązaniem. No dobra, Ja tutaj tyle o fabule, a pełni ona, mimo swej dużej objętości, marginalną funkcję. Gra skupia głównie na rozgrywce, a ta… jest dla mnie największym zaskoczeniem minionego roku.

drugie zdjęcie Golf Story

Poleciała!

Sposób w jaki gramy został rozwiązany tradycyjnie – na samym początku wybieramy gdzie chcemy uderzyć i jakim kijkiem, po czym włącza się krótka minigierka oparta o nasz refleks, w której w odpowiednim momencie naciskamy przycisk, żeby zatrzymać punkt pędzący po linii, aby piłka poleciała na wybraną przez nas odległość. Wiem, że brzmi to kosmicznie, ale taką mechanikę każdy z was widział już na pewno wiele razy. Mimo dosyć prostych założeń, rozgrywka wymaga strategii. Podczas strzału musimy rozpatrzyć wiele rzeczy: wiatr, który wpływa na tor lotu piłki, nawierzchnie z jakiej uderzamy (bo z każdej strzela się inaczej), jak najefektywniej dostrzelać piłkę – czyli chociażby czy zaryzykować i spróbować wbić za pierwszym, a może jedynie przybliżyć się do dołka tak, żeby następny strzał wpadł na 100 procent. Do tego na polu umieszczone są dosyć niecodzienne przeszkody jak krety (które, jeśli piłka wpadnie na ich teren, wezmą ją, a następnie włożą do piachu, z którego nie da się strzelać na dużą odległość). Tworzy to naprawdę rozbudowany system, który po opanowaniu daje ogrom satysfakcji. Do tego im dłużej gramy, tym więcej sztuczek znamy, przez co rozgrywka staję się jeszcze przyjemniejsza. Jednak mimo tego, że samo wbijanie piłeczki do dołka w turniejach jest świetne, samo nie dałoby rady na dłuższą metę, z czego twórcy doskonale zdawali sobie sprawę.

W grze jest zaimplementowana masa, masa różnych misji, z których wszystkie da się rozwiązać z pomocą kija i piłeczek. Krety zaczęły przeszkadzać grającym? Poślij im parę piłek z nadajnikami, żeby móc potem wyśledzić skąd ich wzmożona aktywność. Ptaki zaczęły wariować, bo ktoś skradł im jaja? Odeślij im je do gniazda, posyłając kilka celnych strzałów. To tylko niektóre z pomysłów na jakie wpadli twórcy. Nie chcę wam o nich więcej mówić, bo odkrywanie w jaki sposób twórcy wykorzystują golf, żeby nas zaskoczyć, jest najprzyjemniejszą rzeczą w grze.

trzecie zdjęcie Golf Story

Jak tu pięknie

Granie w turniejach i  wykonywanie innych aktywności powiązanych z golfem nie byłoby na pewno tak przyjemne, gdyby nie to, że mamy tu do czynienia z jednym z piękniejszych indyków, jaki ostatnio było mi dane ujrzeć. Nie chodzi mi tu nawet o cudowny pixelart, a o to jak różnią się poszczególne lokacje. Będziemy mieli przyjemność zwiedzać plaże, krainę skutą lodem, cmentarz rodem z horrorów i parę innych, każda z nich ma swój niesamowity i niepowtarzalny klimat.

Łyżka dziegciu

Na początku wspomniałem, że gra jest RPGiem, a skoro tak, to jak mogłoby zabraknąć rozwoju postaci? W grze mamy 5 zdolności, na które możemy wydawać punkty. Co ciekawe, najważniejsza i teoretycznie najbardziej opłacalna z nich – moc (im więcej jej mamy, tym dalej strzelamy), po podwyższeniu powoduje spadek wszystkich innych, więc musimy rozwijać całą naszą postać – co w efekcie daje nam jedynie pozór możliwości wyboru, bo musimy inwestować we wszystko, żeby nasza postać mogła sobie dobrze radzić. Jednak mi to nie przeszkadzało nic, a nic. Irytuje natomiast brak mapki. Twórcy nie umieścili możliwości rozglądania się po polu, dlatego czasami trzeba strzelać licząc na przychylność Niebios, bo nie da się ustalić czy miejsce, na które chcemy, żeby piłka wylądowała, jest optymalne. Jak już się tak czepiam, to nie przypadła mi do gustu jeszcze ilość czasu potrzebna na ukończenie gry. Mi jej przejście zajęło około 21 godzin i jest to to za dużo, szczególnie, że ostatnie godziny są wtórne.

czwarte zdjęcie Golf Story

Podsumowując wszystko co tu napisałem, Golf Story jest dla mnie najlepszym indykiem, jaki powstał w 2017 roku. Zabawny, piękny i naprawdę wciągający tytuł. Każdy posiadacz nowej konsolki Nintendo powinien czuć się w obowiązku wysupłać zaskórniaki z portfela i wpłacić je na konto studia Sidebar Games.