Gry

Demonstracyjny wyścig zbrojeń – FIFA vs PES na PC

Jak to się dzieję, że jedynymi znaczącymi w branży gier wersjami „demo” pozostały te, wydawane co roku dla wiodących tytułów sportowych? Zacofanie? A może wręcz przeciwnie? Przecież nic tak nie buduje hype’u wokół produktu jak możliwość sprawdzenia go samemu.

Dziś częstszym widokiem są wczesne dostępy i beta-testy – często wypuszczane ot tak, niedopracowane, by właśnie na podstawie feedbacku potencjalnych odbiorców dopieścić te najważniejsze szczegóły, wraz z kolejnymi łatkami. Teraz, w zapowiedzi każdego dema FIFY wytwarza się magiczna atmosfera, nadzieja, że następny sezon będzie lepszy. Jak to się kończy, wszyscy wiemy, ale w tym roku również konkurencja cieszyła się sporym zainteresowaniem. Głównie z powodu wyjątkowych podobieństw i długo oczekiwanego, rzetelnego portu na PC. Demo FIFA 18 zadebiutowało 12 września na PS4, XONE i PC, kiedy już od 30 sierpnia można było grać w PES 2018. Tylko, że na konsolach. Dopiero dwa tygodnie później demo pojawiło się na Steamie, wraz z premierą pełnej wersji. Budziło to pewien niepokój dot. optymalizacji i domniemanej równości pomiędzy next-genami, a portem na komputery osobiste. Na szczęście, obawy się nie sprawdziły.

 

Technikalia i zawartość.

Zacznijmy od tego, co widać na pierwszy rzut oka, więc interfejsu i trybów rozgrywki, gdzie w obu przypadkach wirujemy między standardowymi kaflami. Oprócz meczu towarzyskiego, Japończycy udostępnili tryb co-op 3vs3, niestety bez funkcji sieciowych. Szkoda, ponieważ dodanie ich mogłoby zrobić dobre wrażenie – gry piłkarskie dla wielu to właśnie tryb multiplayer. Na taki ruch nie odważono się również przy demie Kanadyjczyków, kiedy tutaj tryb kooperacji jest zastąpiony wstępem do The Journey. Tryb fabularny w „siedemnastce” był tylko interesującym urozmaiceniem i dopiero teraz protagonista – Alex Hunter może zamienić Premier League na inne najlepsze piłkarskie ligi świata (albo amerykańską MLS).

scrf5

Skoro już jesteśmy przy drużynach, FIFA wywiązała się z tego aspektu znakomicie (13 drużyn), ale nie dostarczono żadnych reprezentacji. W przeciwieństwie do PESa (12 drużyn), który odkrył oceny piłkarzy z Brazylii, Argentyny oraz Niemiec. Najsilniejszym klubem była oczywiście FC Barcelona, dla której jedynym godnym oponentem byli nasi w/w zachodni sąsiedzi. Dla mnie to duży minus, bo EA udało się dobrać kluby np. na zasadzie derbów – Madrytu (Real vs Atletico) i Manchesteru (United vs City). Pięknie dopełniają to licencjonowane oprawy przedmeczowe zależne od ligi, a już szczególnie ta z MLS (tu już się nie śmieję).

 

 

Poruszając temat optymalizacji – na mojej bardzo budżetowej „platformie testowej” (R7 250x, i3-4170, 8GB RAM) PES 2018 działa bezproblemowo. Sam gameplay w płynnych 60 fps, a bardziej szczegółowe cutscenki to przynajmniej 30 fps. Dodatkowo, ograniczenie kl./s można ustawiać właśnie w takiej zależności. Podobnie jest z demo FIFA 18, która działa prawie tak samo jak swoja poprzedniczka, lecz wygląda gorzej na słabszych konfiguracjach w starciu z konkurencją (np. murawa na zbliżeniach po prostu się nie wczytuje – wina karty graficznej). Bardziej przyjazny graczom jest także rozmiar aplikacji od Konami – 3,7 GB na Steamie kontra 7GB pobierane z Origina. Niestety, przy PESie chyba za bardzo oszczędzano na pamięci twardych dysków, bo ktoś zapomniał o przycisku wyłączenia gry (artefakt z konsol) oraz języku polskim (przepraszam, zapomniałem, że „czerwoni” od kilku dobrych lat mają gdzieś Imperium Lechitów). Różnica może też polegać na mniejszej ilości stadionów (2 do 4), chociaż szczegółowość katalońskiego Camp Nou powinna to wyrównać.

Porównanie twarzy zawodników najlepiej przeprowadzić na klubie Boca Juniors, który jako jedyny pojawia się jednocześnie w obu tytułach. Także z racji na małą popularność ligi argentyńskiej, wyniki powinny być sprawiedliwe. Nie ma sensu porównywać różnych oblicz Luisa Suareza, kiedy Barcelona ciągle trzyma sztamę z Konami (przypominam, że screeny przedstawiają tylko demo, które nie reprezentują jakości pełnej wersji).

Dario Benedetto

Dario Benedetto

 

Frank Fabra

Frank Fabra

 

Juan Insaurralde

Juan Insaurralde

 

Jak teraz się na to patrzę, to FIFA 18 chyba mocno odstaje… Postaram się być obiektywny – sprawdźcie jak wyglądają twarze Kamila Grosickiego, Karola Linettego i Michała Pazdana w PES 2018.

Rozgrywka.

Powoli przenoszę się do samego mięcha tych gier, więc tylko muszę wspomnieć o braku możliwości zmiany formacji w demo PES 2018 i możemy zaczynać. A trzeba przyznać, że FIFA mnie zaskoczyła. Właściwie, to widzę w niej sporo PESa – pewnie już to słyszeliście, ale tempo gry zostało spowolnione by nadać większe znaczenie nowym podaniom. Te są bardzo podobne do tego co prezentuje Pro Evo już od trzech lat. Wiele niedbałych dotknięć piłki podbija ją lekko, jak to ma miejsce w rzeczywistości. Najbardziej czuć to w dryblingu, który jest, hmm… bardziej trójwymiarowy? Mam na myśli to, że futbolówka częściej przelatuje nad stopami przeciwników. Co do różnic: strzały z daleka są znacznie mniej schematyczne, niż w „siedemnastce”, za to w PESie niewiele się zmieniły od poprzedniczki, znowu najłatwiej taki oddać po nieudanym rzucie rożnym. W obu przypadkach można poczuć siłę strzału, której jednak kamera w grze Kanadyjczyków nie potrafi podkreślić. Brakuje mi tu jakiegoś specjalnego ujęcia, zbliżenie na zawodnika następuje dopiero kiedy świeżo zdjęte pajęczyny z rogów bramki opadną na murawę.

Za to bramkarze od „Elektroników” dostali kilka nowych animacji… chociaż znowu, nic to nie znaczy w obliczu artefaktów przyspieszania rozgrywki – strzałów z ostrych kątów. Mówi się o lepszym zachowaniu goalkeeperów w pełnej wersji (wszakże „Capture Event” już się odbyło), ale wątpię, by zmieniono coś tak fundamentalnego. Pro Evo to w tym aspekcie inna bajka – ruch bramkarzy może jest drętwy, ale wprowadzono nowy model obrony i ich ręce wyglądają jakby naprawdę szukały piłki (wygląda nienaturalnie, ale działa!). W związku z tym, dosyć łatwo stworzyć sytuację bramkową (np. w/w podaniami), jednak to wykończenie akcji jest najtrudniejsze – szczególnie bez asyst celowania.

Stałe fragmenty gry tylko streszczę, bo brak w nich jakichkolwiek zmian. Przynajmniej, w przypadku FIFA 18, ale „nowy system rzutów wolnych” w PESie 2018 jakoś nie przykuł mojej uwagi, mogę tylko stwierdzić, że jest bardzo podobny do tego u konkurencji (do 25 m od bramki). Rzuty karne w Pro Evo zatrzymały się na roku 2016 i są bardziej mini-gierką „roshambo”, niż faktycznym elementem gry. Natomiast, w piłkarskim demo od EA rzuty rożne działają identycznie jak w „siedemnastce”, nawet pozostały te same schematy (wrzutka na bliższy słupek lub podanie za pole karne).

scr3

Na osobny akapit zasługuje AI, bo FIFA względem poprzedniczki wypada lepiej – można zauważyć, że na wyższych poziomach trudności komputer nie stara się utrzymać przy piłce za wszelka cenę. Gra odważniej wykorzystuje mocne podania po ziemi i czasami widzi więcej niż gracz – zaskakuje dalekimi podaniami na dobieg. O tytule Konami nie muszę wspominać, bo rozgrywka jednoosobowa w PES zawsze była dla mnie daniem głównym. Warto też wspomnieć, o ujęciach kamery na publiczność w obydwu grach, bo ostatnio taką atmosferę można było poczuć przy samodzielnych dodatkach wydawanych przez EA z okazji mundialów. W tym starciu wygrywa FIFA, chociaż okazji do „wskoczenia” w tłum kibiców miałem niewiele.

scrf4

Dokąd zmierzamy?

Skoro porównanie mamy za sobą, możemy przejść do pytania: Dlaczego akurat demo, a nie otwarta beta? Tak po prawdzie to gracze mieli okazję sprawdzić PES’a także w tej formie od 20 do 31 lipca. FIFA 18 miała betę, ale zamkniętą, bez możliwość udostępniania z niej materiałów. Na przykładzie ruchu Konami mogę porównać te dwie formy marketingu:

 

Otwarta beta PES 2018:

  • dwie drużyny (Francja i Brazylia)
  • dwa tryby online: 1v1 oraz co-op 3v3
  • czas trwania: 11 dni
  • platformy: PS4 i XONE

Demo PES 2018:

  • 12 drużyn
  • dwa tryby offline: 1v1 oraz
    co-op 3v3 (lokalnie lub z COM)
  • czas trwania: nieograniczony
  • platformy: PC, PS4 i XONE

 

Po pierwsze, w becie widać, że czas był ograniczony i dwie drużyny raczej wystarczały na kilka meczów do sprawdzenia z czym to się je. Secundo, tryb online wymaga szybkiego zapoznania się z mechanikami gry, więc najlepiej było trenować na jednym klubie, by za chwilę mieć szansę coś ugrać z żywymi przeciwnikami po drugiej stronie ekranu. Dorzućmy do tego ankietę dla graczy dot. wrażeń i prawie dwa miesiące czasu od bety do premiery gry. Zbierając te informacje do kupy, łatwo wywnioskować, że przy okazji zabawy dostarczamy informacje zwrotną twórcom, specjalnie dla ostatnich szlifów. Co do braku bety na PC… to wciąż dla mnie zagadka. Można się domyślić, że ciągle trwały prace nad optymalizacją, ale z perspektywy czasu, Konami chyba nie potrafi traktować poważnie użytkowników Windowsów.

Wersja demonstracyjna jest dostępna przez cały czas, jeśli mamy ochotę zakupić grę np. w grudniu, to ciągle będziemy mogli sprawdzić czy działa na naszym sprzęcie. Problem tkwi w zmianach wprowadzonych z biegiem czasu do pełnej wersji. Demo nie jest aktualizowane i takie szczegóły, jak zachowanie obrony w meczu mogą mieć zupełnie inny wydźwięk. Rok temu zastanawiałem się dlaczego gram gorzej w FIFA 17 na PS4 u kumpla w porównaniu z tym co prezentuję na PC w Ultimate Team. Powód był prozaiczny – niedawno zdałem sobie sprawę, że od premiery gry mój znajomy NIGDY nie aktualizował gry. Nawet przed premierą, jeśli ktoś śledzi wiadomości z eventu „Game Capture” (także napędzającego hype)  już wiadomo o lepszym zachowaniu bramkarzy i co za tym idzie – trudniejszym wykończeniu w polu karnym. Nie ważne czy to FIFA 18 czy PES 2018. Obie gry są na bieżąco aktualizowane, ale ich demo już nie.

Na koniec zostawię ankietę, o grze Konami, przeprowadzoną wśród polskiej społeczności zgromadzonej wokół FIFY. Jak widać, demo Pro Evolution Soccer 2018 spełniło swoje zadanie, nawet „za linią wroga„. Przypuszczam, że poprawny port na PC jest dominującym czynnikiem.

ankieta