Gry

Realpolitiks – Recenzja

Polskie studio Jujubee chce skusić graczy prawdziwą polityką w modelu grand strategy. Czy jest to jednak prawdziwa alternatywa dla słynnych strategii Paradoxu.

 

Witaj XXI wieku!

Patrząc na założenia Realpolitiks, wydaje się to być gra skazana na sukces. Rozgrywka mająca stanowić pomost pomiędzy zbyt casualowymi strategiami z urządzeń mobilnych, a pełnymi detali i tabelek gier pokroju Europa Universalis.  Przyjazna wydaje się także polityka wydawnicza. Całość kosztuje ok 1/2 ceny wspomnianych gier (Steam), a na dodatek nie zapowiada się by miała być zalewana ogromną ilością absurdalnie drogich DLC. Co więcej twórcy oddają nam do dyspozycji także kontynenty inne niż Europa co wydaje się wpływać pozytywnie na fale. Mało tego, Realpolitiks oferuje akcję w czasach współczesnych (oraz futurystycznych) ze wszystkimi problemami dzisiejszego świata. Już z ekranów ładowania spoglądają na nas postaci znane ze światowej polityki, a wzmianka o przypadku San Escobar w opisie daje nadzieję na odniesienia do wydarzeń znanych z gazet. Co może więc pójść nie tak? Cóż, nie zawsze można zjeść ciastko i mieć ciastko…

Międzymorze

W Realpolitiks macie szansę spełnić swoje marzenia o polskim imperium od morza do morza. Brakuje tylko husarii.

 

 

Jest rozmach

Zanim przejdę do narzekań, chciałbym wspomnieć o – bądź co bądź – licznych zaletach tytułu od Jujubee. Nie sposób odmówić grze sporej zawartości. Jak wspomniałem we wstępie, przy rozpoczęciu nowej gry mamy do dyspozycji mapę całego świata. Dostępne są trzy główne scenariusze. Jeden osadzony w 2020 roku na pierwszy rzut oka  wydaje się oddawać stan dzisiejszego świata, jeśli chodzi o mapę polityczną i sytuację na świecie. Oprócz tego znajdziemy dwa nieco bardziej futurystyczne, gdzie popuszczono wodze fantazji jeśli chodzi o układ sił. Znajdziemy chociażby  Międzymorze łączące ze sobą część państw Bałtyku i Morza czarnego. Gdy wybierzemy państwo mamy do dyspozycji tryb sandboxowy. W nim po upływie czasu wygrywa państwo z największą ilością „punktów zwycięstwa” przyznawanych za szeroko pojęty rozwój. Każde państwo ma jednak kilka (zazwyczaj 2-3) osobnych trybów z unikalnym celem.

Wkraczam tu w sferę domysłów, ale mam wrażenie, że gra może liczyć na dobry rozwój. Z okazji premiery wersji pudełkowej wyszło darmowe DLC z dodatkowym i całkiem zabawnym scenariuszem dla trybu współczesnego, w którym państwa Grupy Wyszehradzkiej muszą zjednoczyć się przeciwko ekspansji odradzającego się imperium Habsburgów, a przy okazji rozwikłać tajemnicę San Escobar. Z kolei kilka dni temu zadebiutowała mobilna edycja (przeniesiona w skali 1:1)

Zgodnie z obietnicą próg wejścia jest niski. Wprawdzie samouczek z licznymi wskaźnikami i tabelkami może na początku sprawiać inne wrażenie, aczkolwiek tak jest tylko na pierwszy rzut oka. Po rozpoczęciu prawdziwej gry Realpolitiks jawi się jako dość łatwa w obsłudze, niezobowiązująca gra. Na pewno w tym zasługa czytelnego i schludnego interfejsu. Szczególnie dobrze w mojej opinii wypada drzewko rozwoju projektów. Bardzo pomagają również opcjonalne zadania, mogące wyznaczyć cele początkującym i wynagrodzić ich wykonanie. Oprawa wizualna reszty gry (tj. grafiki, mapa świata itd.) jest dość prosta, ale bardzo przyjemna dla oka. Muzyka także wypada bardzo dobrze. W przeciwieństwie do większości soundtracków, zwraca się na nią uwagę i można z przyjemnością posłuchać poza grą. Warto więc wspomnieć, że polski dystrybutor (Cenega) przygotował wydanie pudełkowe z soundtrackiem na płycie CD i kilkoma innymi bonusami.
Jest jednak jeden problem. Jeśli tak jak ja macie czasem zwyczaj w podróż zabrać mniejszego laptopa by w drodze rozerwać się przy jakiejś prostej grze indie czy tzw. excelówce to przy Realpolitiks możecie się przeliczyć. Gra niezbyt lubi się z mobilnymi wersjami kart graficznych i czasem się „wysypie”, a na legendarnym wręcz dla przenośnego gamingu Intel HD 4000 tytuł jest niemal niegrywalny. Mimo wszystko nie uznałbym tego za wadę, gdyż twórcy poinformowali o tym rzetelnie na stronie gry. Należy pochwalić katowicki zespół za wersję demonstracyjną. Możemy w niej zarówno sprawdzić czy sama rozgrywka nam odpowiada, jak i właśnie przetestować czy nasz układ graficzny uciągnie grę. Od siebie jeszcze dodam, że przełączenie widoku na „schematyczny” (odrobinę bardziej uproszczony) bardzo pozytywnie wpływa na wydajność i potrafi dodać nawet 15 klatek na sekundę.
Wracając  do samej rozgrywki, niestety im dalej w las, tym bardziej wychodzi na wierzch największa wada RealPolitiks jaką jest…

escobar

Panie prezesie, to państwo naprawdę istnieje. To tylko wrogie media próbują znieważać wielką Polskę.

 

 

Politycy z problemami

…Liniowość.

W grze mamy mało swobody. Wprawdzie często występują zdarzenia losowe, gdzie należy podjąć jakąś decyzję, ale prawie zawsze te wybory są binarne – zły wybór i dobry wybór. Nie pomaga też, iż pomimo ogromnej ilości państw do wyboru każdym gra się w sumie bardzo podobnie. Pewną różnicę można poczuć gdy zdecydujemy się grę państwem z poza sugerowanych. Jeżeli chcemy wygrać, mamy wtedy znacznie mniejszą tolerancję błędów. Pewną odtrutką na nudę są wspomniane wcześniej unikalne tryby gry. Lepsze takie rozwiązanie niż żadne.
Część graczy może być rozczarowana systemem wojny, jednakże mi się on całkiem spodobał. Wojna jest maksymalnie uproszczona. Zamiast strategicznie rozstawiać poszczególne jednostki, mamy ekran, z którego wybieramy poszczególne działania przybliżające nas do zwycięstwa lub pozwalające na lepszą obronę przed agresorem. Generalnie wojny w Realpolitiks są długie, pożerają ogromne ilości pieniędzy i finalne efekty nie robią wrażenia. Krótko mówiąc, są nieopłacalne i nie dają grającemu żadnej satysfakcji. To mi się właśnie podoba, bo mniej więcej tak właśnie wygląda obecna sytuacja na świecie.
Niestety twórcy nie zawiedli jeśli chodzi o odwzorowanie sytuacje międzynarodowej. Owszem, musimy zmagać się m.in. z terroryzmem, czy falami migrantów, ale to nie wszystko. Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, tak ważna dla współczesnych czasów w grze nie istnieje. Podobnie rzecz ma się z Unią Europejską. O mniej znanych organizacjach nie wspominając. Znajdziemy tylko ONZ. Jedyna okazja do współpracy (i tak bardzo prostej) to założenie bloku z państwami o dobrych relacjach. Jednakże na raz można być tylko w jednym bloku. Niestety system dyplomacji jest bardzo ubogi. Nieco lepiej ma się szpiegostwo. Odpowiednio rozwinięte jest bardzo użytecznym narzędziem do uprzykrzania życia konkurentom gospodarczym.
Blado wypada także polityka wewnętrzna. Jeżeli ktoś miał ochotę na liczne intrygi i rozgrywanie swoich oponentów politycznych niczym Frank Underwood, to powinien poszukać innego tytułu. Działania w kraju sprowadzają się głównie zmniejszania niezadowolenia i zwiększania PKB.
W grach tego typu  zawsze jest uczucie „a fajnie by tak było zagrać Polską”. Jest oczywiście taka opcja, jednak byłem nieco zdziwiony tym co zobaczyłem. W 2020 roku w Polsce ochrona zdrowia niemal nie istnieje, podobnie szkolnictwo i infrastruktura drogowa. W konsekwencji potrzeba kilkudziesięciu lat by doprowadzić nasz kraj do stanu zbliżonego dzisiejszemu. Nie wiem dlaczego. Być może jest to jakiś komentarz polityczny autorów do działań obecnych władz, sugerujący w jakim stanie będzie Polska po następnych wyborach.

Emerytura

Znane postaci na loadingach to nie wszystkie składniki dobrej gry…

 

 

 

Nadzieje na przyszłość

Jestem trochę zmieszany Realpolitiks. Z jednej strony spełnia założenia lekkiego wprowadzenia do gatunku, z drugiej zaś może rozczarować jako samodzielny tytuł. Warto mieć na uwadze, że nie jest to produkt sprzedawany w pełnej cenie. Wersję na fizycznym nośniku można dostać za ok. 40zł. Myślę więc, że gracze, których taka Victoria czy Total War wydają się zbyt złożone mogą być z produktu zadowoleni i po kilkunastu godzinach zdecydować się na coś ambitniejszego, wiedząc, że odpowiada im ten typ rozgrywki. Osoby, którym zależy na solidnej polityce wewnętrznej muszą się chyba zadowolić (zgliczowanym, ale niezłym) Democracy. Myślę jednak, że Realpolitiks nawet w obecnej formie ma szansę na sukces. Niedawno wyszła wersja na urządzenia mobilne i to tam właśnie katowicka produkcja może zawojować rynek. Jak wiemy w sklepach z aplikacjami dominują casualowe gierki z mikropłatnościami, a gry grand strategy (na dodatek w modelu premium) są właściwie nieobecne. Niedawno twórcy ogłosili także prace nad sequelem. Jeśli tylko rozbudują  gameplay w myśl zasady „Easy to learn, hard to master”, możemy otrzymać bardzo solidny tytuł, czego oczywiście im życzę.