Gry

Zaginiony w akcji – The Banner Saga 2

The Banner Saga 2 na pierwszy rzut oka wygląda identycznie jak pierwsza część, ale diabeł tkwi w szczegółach.

 

UWAGA!!! Tekst przeznaczony jest dla osób, które ukończyły pierwszą część i skupia się na ewolucji serii. Jeśli zastanawiasz się czy warto w nią zagrać to zapraszam tutaj (podpowiem, warto).

 

Muszę przyznać, że po odpalenie The Banner Saga 2 miałem dość mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyłem się zagłębianiem w następny rozdział tej pięknej historii, która została dość brutalnie przerwana niezbyt udanym zakończeniem. Jednak, no właśnie „następny rozdział”. Nasunęło mi się pytanie, czy to naprawdę pełnoprawny sequel, czy może po prostu kolejny kawałek tej samej gry? Zresztą nie tylko mi. Jeśli wierzyć danym serwisu Steam Spy, pecetowa wersja sprzedała się prawie 8 razy gorzej niż poprzednik. W mojej opinii powodem może być właśnie bezpośrednie kontynuowanie historii odstraszająca nowych graczy. Z kolei ludzi, którzy zaliczyli oryginał  mogli się przestraszyć screenów sugerujących raczej samodzielne rozszerzenie, niż nową grę. Wszak jak ostatnio pisałem, pierwsza część miała kilka solidnych problemów gameplayowych, z nieciekawą walką na czele.

 

Jaki jest sequel idealny?

Aby się przekonać jak to jest z tą „sequelotwatościąThe Banner Saga wykonałem dwie czynności. Oczywiście przeszedłem grę, ale o tym za chwilę. Oprócz tego poprosiłem członków grupy Gameceptorowy Newsroom o wypowiedzenie się właśnie na temat ich wymagań wobec kontynuacji gier. Pozwólcie, że przytoczę kilka co ciekawszych wypowiedzi z istnego zalewu komentarzy (wcale nie).  Jakub Zeus oczekuje:

Rozwijania mechaniki, bawienie się nią zmieniając jej proporcje, dodać jakieś nowe mechaniki (rozgrywki). Ważne aby fabuła nie prowadziła do nikąd (AC od Black Flag) i miała silne powiązania z poprzednią częścią (MGSy ^^). Sequel idealny? AC2.

 Z kolei Patryk Niesporek krótko mówiąc, chce:

Czegoś starego z poprzednich części, ale też jakiś nowości

Trochę kontrastuje z tym wypowiedź Maksa Najwera, którego idealnym sequelem jest:

Taka jedna polska gra (trzecia część trylogii dokładnie) o gościu z dwoma mieczami :p

 

Po godzinach riserczu doszedłem do wniosku, że chyba chodziło o niszowego rpga „Wiedźmin 3: Dziki gon„, a więc tytuł całkowicie zmieniający założenia gameplayowe, a w sporej części i fabularne. Po przejściu The Banner Saga 2 mogę Wam powiedzieć, że tytuł od Stoic Games spełnia większość tych wymagań, a zagłębianie się w nią było bardzo innym doświadczeniem niż przy pierwszej części.

 

Inna karawana

Weźmy na przykład filar tej gry jakim bez wątpienia jest doświadczanie opowieści. I tu już się rzucają pierwsze różnice. Pierwsze The Banner Saga było opowieścią o ucieczce zwykłych ludzi przed końcem świata, z silnie zarysowaną relacją z ojca z córką w obliczu czasów, w których nikt nie jest pewien czy dożyje jutra. W moim przypadku Rook zrobił wszystko co mógł by ratować innych, co przypłacił życiem. Tak więc tu w głównej mierze (bo podobnie jak w poprzedniej odsłonie występują rozgałęzienia) śledziłem historię Allete o stracie rodziny, ale przede wszystkim o nagłej odpowiedzialności za cały lud, a także walka o udowodnienie, że pomimo młodego wieku i płci jest w stanie stanąć na czele karawany.

Karawana1

Ponownie dostarczono tu kawał solidnej, przejmującej opowieści z licznymi zwrotami akcji (nierzadko bardzo bolesnymi). Trzeba też dodać, że wydarzenia nabierają tu  znacznie większej wagi, a cała fabuła była dla mnie bardziej angażująca. Jeśli chodzi o sposób przedstawiania wydarzeń, to niewiele się w tej kwestii zmieniło. Wciąż czytamy duże ilości tekstu (zazwyczaj przy pięknej planszy ze sceną) i wybieramy kwestie, które ma wypowiedzieć kierowana przez nas postać. Znacznie częściej (choć i tak rzadko) pojawią się olśniewające animacje z voice actingiem, podczas gdy poprzednio takie przerywniki można było policzyć na palcach jednej ręki niezbyt rozważnego pracownika łódzkiej fabryki w XIX wieku.

 

Ładna książka

Nie znaczy to jednak, że nie ma na czym zawiesić oka, a wręcz przeciwnie. Już w pierwszym The Banner Saga zwracałem uwagę na wspaniałą oprawę audiowizualną, a dokonano w tej kwestii dużego postępu (i to na tym samym silniku z ręcznie rysowaną grafiką). Być może to tylko kwestia gustu, ale mam wrażenie, że tła są wykonane ze znacznie większą pieczołowitością. Bezdyskusyjnie lokacje, które odwiedzimy pomimo wspólnego surowego klimatu, cechują się sporą różnorodnością. Zdecydowanie błyszczą tu moje ulubione (zarówno wizualnie jak i fabularnie) jaskinie.
Muzyka przygrywająca w tle i utrzymana w podobnym tonie co u poprzednika, ponownie jest właściwie osobnym dziełem sztuki. Tu pozwolę sobie pochwalić polskiego wydawcę jakim  jest CDP.pl, za przygotowanie wydania pudełkowego, które oprócz płyty z grą zawiera bardzo szczegółową mapę świata i właśnie osobną płytę ze ścieżką dźwiękową.

James Cameron

Zdjęcia z drugiej części „Avatar”

 

Całe szczęście, że twórcy poradzili sobie z największą bolączką pierwszej gry jaką był nierówny gameplay. W kwestii bardzo dobrego modelu zarządzania karawaną nic się nie zmieniło (i słusznie). Natomiast fajnie rozbudowano rozwój postaci. Oprócz nowych zdolności aktywnych, pojawiły się dodatkowe pasywne bonusy. Najwięcej natomiast namieszano w samych starciach turowych. Jasne, zasady pozostają identyczne, ale dużo lepiej wygląda balans przeciwników. Walka jest bardziej wymagająca. Warto też wspomnieć o znacznie większej różnorodności adwersarzy. Naszych towarzyszy także jest więcej i o ciekawych zdolnościach. Nietrudno się domyślić, że daje to dużo do myślenia nad możliwościami taktycznymi. Powiew świeżości wprowadzają również dość częste oskryptowane walki, w których zamiast wybić wszystkich wrogów musimy wykonać konkretny cel. Niestety całość ponownie trwa około 10-11 godzin, Oczywiście można sobie przedłużyć zabawę trybem przetrwania polegającym na odpieraniu kolejnych fal wrogów w dowolnej konfiguracji postaci z obu części. Jednak dobrze wiemy, że pomimo udoskonalenia nie jest to najbardziej pociągający element gry.

 

Walka

Reasumując, pomimo początkowego wrażenia z całą pewnością możemy stwierdzić, że Stoic Games stworzył sequel bardzo kompetentny. Nie stawiający formuły na głowie, ale wątpię czy przyniosłoby to dobry efekt. Jeśli polubiliście The Banner Saga, naprawdę powinniście dać szansę kontynuacji i dać się oczarować. Dla mnie gra roku 2016. Teraz pozostaje tylko czekać na zapowiedziane niedawno The Banner Saga 3, które ma zostać wydane we wrześniu 2018 roku i liczyć, że twórcy zaserwują nam godne zwieńczenie tej przejmującej opowieści. Nawet jeśli będzie to gorzkie zakończenie…